Bilardowy blog - Piotr Warych

Lut 11

Zamęczyć trash-talkera.

2

TopPlayerMagazine - Podobno nie możesz znależć sposobu na pewnego gracza?

Piotr Warych - Tak. I zaczyna mnie to męczyć. Na razie jeszcze śpię dobrze. Ten facet to typowy trash-talker. W bilardzie nieczęste zjawisko. Ale na poziomie amatorskim pojawia się dostatecznie często, żeby wytrącić z równowagi.

TPM - W pokerze trash-talking to właściwie część gry. Sposób błaznowania i jednocześnie rozpraszanie rywali, wytrącanie ich z równowagi, osłabianie czujności i koncentracji. Wojna psychologiczna często ocierająca się o granice chamstwa.

PW - Tak, w pokerze granica jest bardzo cienka. Często dochodzi wręcz do obrażania innych graczy.

TPM - Rozumiem, że trafił Ci się taki bilardowy trash-talker.

PW - Niestety. I co więcej, juz dwa razy z nim grałem. A pewnie jeszcze nie raz się spotkamy.

TPM - Na czym polega jego strategia?

PW - W pokerze to celowe działanie. Tutaj, wydaje mi się nie ma celowego zamiaru. Ten facet po prostu taki jest.

TPM - Co konkretnie robi?

PW - To taka dusza towarzystawa. Turniej to dla niego rodzaj karnawału. Bez przerwy gada do siebie, do Ciebie. Komentuje swoje i twoje zagrania. Gromadzi wokół siebie publiczność i wciąga ich w swoją gadkę. Cały czas nawija. Jest uroczy, przezabawny, dowcipny i wyluzowany. Dobry humor go nie opuszcza. Jednak przy stole taki człowiek niemiłosiernie przeszkadza. Jego celem jest dobra zabawa - takie przynajmniej robi wrażenie.

TPM - Próbowałeś coś z tym zrobić?

PW - Oczywiście. Próbowałem działać na jego poziomie, ale koncentracja tak mi siadła, że nie miało to najmniejszego sensu. Później próbowałem zamknąć się i nie wchodzić z nim w żadne rozmowy. Nie uśmiechałem się, nie odpowiadałem. Stałem się bilardowym mrukiem wpatrzonym tylko w stół. Miałem cały czas taką minę jak Jasmin Ouschan.

TCM - I co? Podziałało?

PW - Na większość graczy by podziałało. Ale nie na niego. Gdy tylko raz się rozluźniłem i uśmiechnąłem pod nosem od razu zaczęły się komentarze w stylu <O wreszcie się uśmiechnął bla bla bla...>

TCM - To może wprost zwrócić mu uwagę?

PW - To jeszcze gorszy pomysł. Zamknie się na chwilę, a później bedę musiał wysłuchiwać jak będzie wszystkim naokoło opowiadał jaki to jestem pozbawiony poczucia humoru i znowu bla bla bla... Oczywiście ja będę to wszystko słyszał, bo przecież uszu sobie nie zatkam. Dodatkowo każda moja słowna interwencja pociągnie za sobą duży spadek koncentracji, usztywnienie i irytację. I trash-talker dopiero wtedy ma przewagę.

TCM - Czyli i tak źle i tak niedobrze.

PW - Cały czas główkuję, gdzie może być jego słaby punkt.

TPM - Coś wymyśliłeś?

PW - To lepszy gracz. Łatwo mnie ogrywa. Ale jest graczem ofensywnym. Typowym wbijaczem.

TCM - Czyli trzeba go zamęczyć.

PW - Na to wygląda. Pamiętam, jak po dwóch z rzędu odstawnych zmarszczyło mu się czoło od myślenia i pierwszy raz uśmiech zszedł mu z twarzy. Pierwszy raz wyglądał jakby ktoś popsuł mu zabawę. Skomentował to jakoś, ale czuć było, że jest niezadowolony i rozżalony. Naprowadził mnie tym na pewien pomysł. Na słowa i w jego stylu z nim nie wygram, bo zniszczę sobie koncentrację, gdy wdam się w rozmowę. Granie zimnego głazu już jest o wiele lepsze, ale obróci się przeciwko mnie, bo wcześniej czy później dopadną mnie jego komentarze i pytania.

TPM - Co powinno zadziałać?

PW - Defensywna, męcząca, długa i pozbawiona łatwych wbić gra powinna go zniechęcić do gadania. Wtedy ja mogę zacząć lekko zacząć dogadywać. Chociaż może to nie będzie potrzebne.

TPM - Plan wygląda dość przekonywująco. A jakich komentarzy używa taki trash-talker?

PW - To z pozoru niegroźne, ale mocno rozpraszające zdania. Przed grą np. mówi do ciebie z uśmiechem na ustach <No to znowu przegrałem>. Gdy nie trafiasz potrafi skomentować <No mistrzu, takiej bili bla bla bla> albo <Widzę, że długa przerwa była>. A jak wbijasz to <No patrz patrz, jak wbija, dobry jest, dobry co?> - to do publiczności. I do ciebie <zostaw mi trochę bla bla bla>

TPM - Dobrze się bawi.

PW - Tak. I to naturalne dla niego. Ot miły facet. Żeby się obronić, trzeba mu popsuć radość z gry, popsuć karnawał. Odebrać zabawki. Doprowadzić do tego, żeby gra go męczyła. Żeby musiał myśleć, a wtedy powinien zamilknąć.

TPM - Czy spotkałeś innych trash-talkerów?

PW - Tak. I rozpoznaję ich zanim podejdą do stołu. Na niektórych wystarczy ponura, smutna mina a'la Jasmin Ouschan. Na innych można dołożyć brak kontaktu wzrokowego. Można cicho syknąć i zasygnalizować dłonią <teraz się koncentruję, nie przeszkadzaj>. A na niektórych, jak ten przypadek muszę dopiero znaleźć sposób.

 

Komentarze

  • Dodane przez dobra rada, 12/02/2012 12:16am (3 miesiące temu)

    Odejdz na chwile od bloga i w ogole komputera.

  • Dodane przez WujekKarlos, 12/02/2012 8:01pm (3 miesiące temu)

    Trash-talker...zdecydowanie wolę polską nazwę- pierdoła;)

Dodaj komentarz

* - wymagane pola