Bilardowy blog - Piotr Warych
Bilardowy blog » Piotr Warych » Polegli juniorzy.
Polegli juniorzy.
Piotr Warych - 23/01/2012 0:17
Zastanawiam się, jak to się dzieje, że nasi byli juniorzy zdobywali medale na Mistrzostwach Europy, a tylko nielicznym udało się po przejściu do Seniorów utrzymać w polskiej czołówce. Mówi się cały czas o Radosławie Babicy, Mateuszu Śniegockim, Tomaszu Kapłanie, duecie Skonecznych, Karolu Skowerskim, Wojciechu Trajdosie. A co się stało z Łukaszem Bartkowskim, Bartłomiejem Czaplą, Adamem Ewaldem, Mariuszem Grechem, Michałem Lichodziejewskim, Przemysławem Markowskim, Pawłem Rogalskim, Szymonem Majochem, Jackiem Walterem, Bartłomiejem Wiatrowskim, Pawłem Kempińskim, Otylią Wittstock, Michałem Kędziorem, Mariuszem Lęgasem... Wygląda jak lista poległych. Co się z nimi stało? Gdzie są teraz? Dlaczego nic o nich nie słychać? Czy zrezygnowali? Co zdecydowało, że to Ci, a nie inni się wybili, a inni przepadli, albo nie odnoszą większych sukcesów? I najważniejsze - czy podobny los czeka większość naszych obecnych juniorów?
P.S. Co się stało z Filipem Kraupe - finalistą Amatora 2009?



Komentarze
Dodane przez bilardoholik, 23/01/2012 12:31am (1 miesiąc temu)
Jako junior grasz bo ktoś ci sponsoruje granie.Jeździsz bo masz czas,gdyż się uczysz.Jako senior jeśli nie zarabiasz,to nie jeździsz.A jak zarabiasz to też nie jeździsz bo nie masz czasu.Może 5% osób jest w stanie sobie dopasować życie do bilarda.Reszta przepada.Że nie wspomnę o tym,że każdy dorastając zmienia czasem priorytety na te co za młodu są nielegalne.Imprezy,kobiety i inne.Ot przyczyna...
O wypaleniu się sportowym,czy też zatraceniu pasji nie wspominam.
Dodane przez bilardoholik, 23/01/2012 12:33am (1 miesiąc temu)
A Filip pyka na śląsku jak ma czas.Mistrzem Polski został grając tak samo nieregularnie jak gra teraz.Raczej była to forma dnia.
Dodane przez Piotr Kudlik, 23/01/2012 12:37am (1 miesiąc temu)
W dzisiejszych czasach nie łatwo znaleźć w swoim dorosłym życiu miejsce na bilard. Jak pogodzić pracę, bilard, treningi i jeszcze spędzać czas z rodziną? Praca to średnio 7h, trening powiedzmy 2h, sen 6h, dochodzą dojazdy, posiłki, czas spędzony z rodziną, bo każdy weekend to turniej. Niewielu tak potrafi, a inni uznali, że nie warto. Dlatego ci, o których cały czas się mówi, to zawodnicy, którzy nie potrafią żyć bez bilardu, najwięcej dla niego poświęcili i za wszelką cenę starają się swoje życie poprzestawiać tak, aby mieć czas na to wszystko co wymieniłem. Takie są realia tego sportu wg mnie. Tym większe brawa dla nich;)
Dodane przez logyz, 23/01/2012 12:04pm (1 miesiąc temu)
dokładnie tak Piotrze.
choć dodałbym, że część młodych jest ciągnięta za uszy... to nie do końca ich pasja a raczej ambicje rodziców. dzieciak osiąga wyniki, jednak gdy dorasta i musi życie podporządkować kulkom to już innych wyborów dokonuje.
ps. Otylia gra, ale w Anglii od kilku lat.
Dodaj komentarz
* - wymagane pola