Bilardowy blog - Piotr Warych
Bilardowy blog » Piotr Warych » Nabici w butelkę.
Od dawien dawna wielu powtarza, że czym częściej ćwiczysz z butelką, tym lepszy będziesz w bilard. Powtarzają, że każdy to przerabiał. Że każdy od butelki zaczynał. Że butelka na wszystko jest dobra. Jednak utkwiło mi przeczytane kiedyś jedno zdanie na forum <z pewnością butelka jest rozwiązaniem, ale ja jej nie polecam... ta metoda treningu zabija lekkość i naturalność wyprowadzania kija> Była to jedyna krytyka ćwiczenia z butelką. Teraz, po pewnych zmianach wprowadzonych do mojego piórkowania i tym samym sposobu poruszania kijem, przyznaję rację - butelka nie jest dla wszystkich. Butelka rzeczywiście u niektórych zabija lekkość i naturalność wyprowadzania kija. Po zmianie sposobu piórkowania i tym samym pozwoleniu kijowi na minimalną kołyskę - okazało się, że celność i wyczucie poprawiły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tak więc uważam, że jeśli kij porusza się po linii prostej, w linii strzału i nie ucieka na boki, to dzięki minimalnej kołysce jesteśmy w stanie poprawić jakość, celność i powtarzalność strzału. Znienawidzona i piętnowana przez wszystkich prawie we wszechświecie kołyska potrafi zdziałać cuda. O ile jest kontrolowana i niewielka. Najlepiej z pauzą. Aha, i jest jeszcze jedna wielka korzyść. Ale wiedzą o niej Ci, którzy w ten właśnie sposób operują kijem.


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy na tej stronie.
Dodaj swój jako pierwszy!
Dodaj komentarz
* - wymagane pola