Bilardowy blog - Piotr Kudlik

Gru 28

Sezon 2011 zakończony

Od zakończenia Mistrzostw Polski 2011 minęło 10 dni. Święta pozwoliły mi nabrać dystansu do wydarzeń z Bilczy i teraz, w wolnej chwili napisać parę słów. Myślę, że niewielu miłośników bilardu w Polsce spodziewało się takich rozstrzygnięć. Wydarzenia w Bilczy zostały tak niezwykle wyreżyserowane przez Boga, że mój dług wdzięczności wobec Niego, bardzo duży jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, dzisiaj wzrósł do niewyobrażalnych rozmiarów. O mojej determinacji, nastawieniu, woli walki pisałem już przed wyjazdem. Wiedziałem, że niedociągnięcia techniczne można w pewnym stopniu zniwelować psychologicznie. Teraz wiem, że z pomocą Boga, każde marzenie można spełnić, jeśli tylko bardzo się chce. Dominik Zając, Tomasz Kapłan, Radek Babica, Konrad Piekarski i Marek Kudlik to nazwiska stojące na mojej drodze po złoto. Każdy z nich ma miejsce w ścisłej czołówce polskich bilardzistów. Z pierwszą „trójką” rankingu Polski wygrałem mecze dopiero w ostatniej partii. Kiedy dzisiaj wracam myślami do tych wydarzeń, nie chce mi się do końca wierzyć, że naprawdę się udało. Jednak od razu przypominam sobie również wszystko to, co robiłem na kilka miesięcy przed MP, jak się przygotowywałem do tej imprezy, o czym myślałem, jak bardzo mi zależało. Muszę przyznać, że zrobiłem prawie wszystko, aby osiągnąć zamierzony cel i zostałem za to tak cudownie nagrodzony.

Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia i po zdobyciu tytułu chciałem potwierdzić swoją wartość w innych odmianach. Niestety Mistrzostwa Polski to impreza, która obnaża wszystkie braki, a przy tym potrafi być niezwykle niewdzięczna;) „9 bil” oddałem z założenia. Być może ze względu na szacunek do moich przeciwników nie powinienem tak mówić, jednak poziom zmęczenia, jaki był związany z rywalizacją w „8 bil” (mecz ćwierćfinałowy z Babicą skończyłem przed 1 w nocy a już o 9 rano miałem zaplanowany mecz pierwszej rundy w „9 bil”) był tak duży, że rywalizacja ze zdeterminowanymi zawodnikami następnego dnia była wręcz niemożliwa. Co więcej pierwszy mecz w „dziewiątkę” grałem tuż przed półfinałem w „ósemkę”, zaś drugi mecz tuż po finale tej odmiany. Zawodnicy z jakimi musiałem się zmierzyć prezentują niezwykle wysoki poziom i bez odpowiedniej koncentracji, determinacji i odpoczynku nie da się z nimi nawiązać wyrównanej walki…

Jeśli chodzi o odmianę „10 bil” czułem się na siłach walczyć o najwyższe cele. W meczu o ćwierćfinał okazałem się jednak słabszy od Babicy, zaś w walce o tę rundę w lewej strony tabeli przegrałem z Michałem Turkowskim. Niestety w tym drugim meczu grałem dobry bilard, jednak uroki tego sportu są niezmienne. Zdarza się czasami przegrać mecz, popełniając mniej błędów od przeciwnika. Żałuję, choć mogłem jeszcze zmienić bieg wydarzeń, ale nie wbiłem „dziesiątki” która dawała możliwość zmiany wyniku z 4:6 na 5:6. Dlatego też, pretensje mam tylko do siebie.

W „14/1” również nie ułożyło się wiele po mojej myśli. W pierwszej rundzie wygrywałem 34:13 tylko po to, aby Wojtek Sroczyński popisał się breakiem 87 i zakończył mecz. Po lewej stronie zaś, grając z Mariuszem Skonecznym, trzy razy miałem „kiki” na otwartym trójkącie. W ostatnim dniu MP takich zagrań było wiele, również u innych zawodników. Niestety nie wiem jak można było sobie z tym poradzić, a Mariusz, jako utytułowany zawodnik podobnych szans nie zwykł marnować. Mimo wszystko nie chcę się tłumaczyć. Po pierwszym takim zagraniu, mogłem zmienić technikę uderzeń, aby zredukować szansę na „kik” do minimum, więc wina w dużej mierze leży po mojej stronie.

Opisałem każdą odmianę, ale nie chcę być źle zrozumiany. Jechałem na MP po złoto. Jest niezwykle ciężko wprowadzić siebie w odpowiedni stan psychiczny, kiedy po pierwszej odmianie zrealizuje się już swój cel. Dlatego mimo faktu, że kilka meczów nie ułożyło się po mojej myśli to nie winie za to nikogo innego jak samego siebie. Sukces jaki osiągnąłem jeszcze do mnie nie dociera. Co więcej w przyszłym sezonie po raz kolejny będę miał zaszczyt bycia obecnym w kadrze narodowej. Dziękuję wszystkim za wsparcie jakim mnie obdarzyli w trakcie trwania mistrzostw, jak również przed!

Wracając do mistrzostw, muszę napisać parę słów o najważniejszym wydarzeniu jakie miało miejsce w Bilczy. Nie sądzę, aby ktokolwiek w sobotę przypuszczał, że po odmianie „10 bil” Konrad Piekarski sięgnie jeszcze po zwycięstwo w rankingu Polski 2011. Tymczasem spełniły się wszystkie trzy czynniki potrzebne Konradowi do osiągnięcia tego sukcesu. Kiedy mocno podłamany Konrad przegrał mecz z Michałem Turkowskim, zajmując 25 miejsce w „10 bil”, ciężko było przypuszczać, że w ciągu zaledwie jednej nocy podniesie się. Tymczasem właśnie świadomość, że stracił szansę na zwycięstwo rankingu przyniosła tak wiele dobrego. Większość z Was zapewne wie co było potem. Porażka Babicy z Łopotko, zajęcie 17 miejsca, szybkie podliczenie i mamy rozwiązanie. Konrad musi wygrać, ale nie w finale z Kapłanem. Tomkowi zaś wystarczał finał. Mija kilka godzin, losowanie rundy pucharowej, Konrad prosi o miejsce w połówce Kapłana. Trafia do przyległej ćwiartki. Na stole nr 4 jesteśmy świadkiem znakomitego meczu Tomka z Karolem Skowerskim. Widać było jak bardzo obu zawodnikom zależało na zwycięstwie. Na stole obok Marek Kudlik nie prezentuje się tak dobrze jak dotychczas i gładko przegrywa z Konradem. Wymarzony półfinał! Pewnie wielu z Was widziało co się stało w tym meczu, dzięki tvsports.pl. Ranga meczu przerosła obu zawodników, a w szczególności zaskakująco Tomka. Konrad psychologicznie wygrał ten mecz, który dał mu niesamowite uskrzydlenie. Dzięki temu finał był tylko popisem mojego klubowego kolegi. Niemożliwe stało się faktem. Ogromne słowa uznania dla Konrada z mojej strony. Biorąc pod uwagę cały sezon oraz to jak psychicznie walczył ze sobą na MP uważam, że w 100% zasłużył na zwycięstwo w sezonie 2011.

Gratulacje również dla Mateusza Śniegockiego i Tomka Kapłana (choć ten drugi pewnie nie do końca szczęśliwy) za tytuły Mistrzów Polski. Sezon 2011 dobiegł końca. Dla wielu zawodników był to udany rok, dla innych nie do końca satysfakcjonujący. Bałem się trochę, że zostanę zaliczony do tej drugiej grupy bilardzistów, jednakże Mistrzostwa Polski sprawiły, że podtrzymałem serię „każdy kolejny rok coraz lepszy”. Teraz pora na kilka dni przerwy i od nowego roku nowe cele. Mam nadzieję, że poprawię w swojej grze to co trzeba, będę coraz lepszy i włączę się na dłużej do walki o zwycięstwo w rankingu 2012. Jednym z nadrzędnych celów jest też zwycięstwo w I Polskiej Lidze Bilardowej. Wiem, że stać nas na znacznie wyższe miejsce niż w tym sezonie i jestem przekonany, że w nadchodzącym sezonie to udowodnimy. Nowy skład, ale cel taki sam

Komentarze

  • Dodane przez johny, 28/12/2011 5:45pm (2 miesiące temu)

    Kto uzupełni waszą drużyne za Huberta?

  • Dodane przez as66 - kibic, 28/12/2011 7:51pm (2 miesiące temu)

    Dzięki Piotrek za wspaniałą postawę i wynik
    Powodzenia w nowym sezonie.

  • Dodane przez witzar, 29/12/2011 12:12am (2 miesiące temu)

    Chciałem pogratulować Ci złotego medalu, jednak w świetle tego, że korzystałeś z pomocy Sił Nadprzyrodzonych, Twój sukces wydaje mi się etycznie wątpliwy ;)

  • Dodane przez Piotr Kudlik, 29/12/2011 12:52pm (2 miesiące temu)

    Dziękuje! przyznaje otwarcie, że korzystałem z pomocy Najwyższego, więc oczywiscie umniejsza to troche wynikowi, ale nie wszyscy musza byc tego swiadomi;) Druzyne w przyszlym sezonie uzupelni najprawdopodobniej moj brat Marek

  • Dodane przez Tomson, 04/01/2012 4:04pm (2 miesiące temu)

    www.epbfplayeroftheyear.com głosujcie na naszych;)

Dodaj komentarz

* - wymagane pola